Robert Kowal
Idąc ulicą w centrum miasta, widzimy wesołe akcenty plastyczne w wielkim oknie na ścianie frontowej odrestaurowanego zabytkowego budynku. Niechybnie oznaczają, że w tym miejscu znajduje się przedszkole. Gdy wchodzimy do środka, w oczy rzuca nam się zachwycający witraż. Historyk sztuki mówi, że tego rodzaju zdobienia klatek schodowych znajdowały się w wielu fabrykanckich willach. To prawdziwy cud, że przetrwał i jest taki piękny.
W cyklu „Piękne strony Bielska-Białej” przedstawiamy charakterystyczne miejsca w mieście, które wyróżniają się unikatową architekturą, mają bogatą historię czy są obiektem nostalgicznych wspomnień wielu pokoleń bielszczan. Tym razem pokazujemy fabrykancką willę przy ul. 1 Maja 11. Jak się okazuje, mało znaną, choć zlokalizowaną w centrum.

Lica z żółtej cegły
Neobarokowa willa z elementami secesji, w której mieści się obecnie miejskie Przedszkole nr 11, została wzniesiona na przełomie XIX i XX wieku dla przemysłowca Erwina Bathelta, który wraz z braćmi przez wiele lat prowadził jedną z największych fabryk włókienniczych w Bielsku. Zabudowania fabryczne znajdowały się przy dzisiejszej ul. Partyzantów 27, a później ciągnęły się aż do ul. 1 Maja.
Budynek jest piętrowy, podpiwniczony, z mansardowym dachem z lukarnami. Elewacje wyróżniają się bardzo bogatym wystrojem sztukatorskim, przy czym każda charakteryzuje się odmienną kompozycją. Zachowało się wiele oryginalnych elementów wystroju – kraty, mechanizmy markizy, osłony otworów wentylacyjnych. Lica ścian wykonane są z żółtej cegły ceramicznej.

Skarb o wyjątkowej urodzie
W okresie PRL w budynku działało przedszkole miejskie. Obiekt wpisany do rejestru zabytków nieruchomych województwa śląskiego jest objęty ochroną konserwatorską. W roku 2022 willa została pieczołowicie odrestaurowana. Wyremontowano wtedy dach i elewację, dzięki czemu budynek stał się ozdobą klimatycznej ulicy. Prace budowlane prowadzono pod nadzorem bielskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Widok wspaniale odnowionego budynku robi duże wrażenie na przechodniach. Jednak po wejściu do środka zdumienie rośnie. Niewiele osób wie, że na klatce schodowej znajduje się monochromatyczny, ornamentalno-roślinny witraż wykonany ze szkieł o zróżnicowanej fakturze i przejrzystości. Szklany skarb o wyjątkowej urodzie. Obok są dwa mniejsze.

Bezimienne dzieła sztuki
Jak informuje Teresa Dudek Bujarek, kierownik działu sztuki i rzemiosła artystycznego Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej, witraż pochodzi z przełomu XIX i XX wieku. Nie wiadomo jednak kto jest autorem tych dzieł. Na witrażach brak jest jakiejkolwiek sygnatury. Dlatego przy obecnym stanie wiedzy nie można wskazać ani projektanta, ani warsztatu witrażowego, w którym zostały wykonane.
– Niestety, witraże w obiektach świeckich nie doczekały się jeszcze opracowania – wyjaśnia historyk sztuki z bielskiego muzeum. – Pani Irena Kontny, znawczyni tematu, wiąże go z jakimś warsztatem wiedeńskim bez konkretnego wskazania, co sugeruje m.in. zastosowanie szkieł o zróżnicowanej fakturze – dodaje nasza rozmówczyni.



Jak słyszymy, próba określenia autora wymaga pogłębionych badań archiwalnych dotyczących budowy willi i wykonawców pracujących dla pierwotnego właściciela.
xxx
Erwin Bathelt Erwin był bielskim przemysłowcem oraz radcą handlowym, członkiem sekcji prawnej Rady Gminnej, wiceprezydentem zarządu Bielsko-Bialskich Tramwajów, jednym z prezbiterów parafii ewangelickiej. Zmarł w 1925 roku podczas pobytu w austriackim uzdrowisku niedaleko Grazu, a pochowany został w Bielsku.
Robert Kowal
Film: Lech Fedyszyn




Cudne miejsca macie w Bielsko-Biała. Zazdraszczamy wam tego klimatu.