Robert Kowal
Przed rokiem, gdy w Bielsku-Białej podwyższono opłaty za odbiór odpadów, w Warszawie obniżono cenę za podobną usługę nawet o 30 proc. Bielskie stawki są dużo wyższe niż stołeczne, co trzeba wiązać z tematem spalarni. Jedyny bielski radny, który ostatnio pofatygował się z nami do Warszawy, aby obejrzeć rozbudowywaną tam instalację nie wątpi, że obiekt tego rodzaju jest potrzebny Bielsku-Białej i gdyby obecnie w Radzie Miejskiej zgłoszono projekt w tej sprawie, głosowałby za budową spalarni.
Na Targówku przy ul. Zabranieckiej powstaje Warszawska Wytwórnia Energii. Instalacja Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych to największy zakład tego typu w Polsce. Na dachu jest rozległa łąka kwietna z pasieką. Przy dobrej pogodzie rozpościera się z niej widok niczym fototapeta – rząd wysokościowców w centrum lewobrzeżnej Warszawy. Zielone dachy mają objąć powierzchnię 20 tys. mkw.

Protestów społecznych nie widać
Przez ponad dwadzieścia lat znajdował się w tym miejscu zakład przetwarzający ok. 45 tys. ton odpadów komunalnych rocznie. Kiedy rozpoczynano jego budowę pod koniec lat 90., były protesty ekologów. Narzekano na uciążliwości zapachowe, ale jak słyszę dziś w stołecznym MPO, nieprzyjemny zapach mógł pochodzić z kompostowni, której domagali się obrońcy środowiska.
W 2021 ruszyła rozbudowa instalacji, która trwa do dziś. Towarzyszyła temu szeroka akcja informacyjna. Powołano radę społeczną, która sygnalizowała potrzeby lokalnych mieszkańców na różnych etapach realizacji przedsięwzięcia.

Właścicielem obiektu jest Miasto Warszawa. WWE powstaje w oparciu o tzw. standardy BAT (ang. Best Available Technology). To obiekt wyposażony w nowoczesne rozwiązania technologiczne, spełniający wszelkie normy ochrony środowiska oraz posiadający sprawny system oczyszczania i monitoringu spalin.
Protestów społecznych nie widać, choć najbliższe zabudowania mieszkaniowe znajdują się w odległości zaledwie ok. 500 m w linii prostej od zakładu. W WWE mówią, że roczna emisja spalin jest niższa niż z rury wydechowej auta z silnikiem diesla.

Alternatywa dla składowisk
Instalacja składa się z dwóch linii do termicznego przekształcania odpadów. Kotły rusztowe są skonstruowane w taki sposób, aby odzyskiwać jak najwięcej energii oraz realizować proces w kontrolowalnych warunkach termicznych. Technologia ta jest wykorzystywana w większości europejskich instalacji odzyskujących energię z odpadów komunalnych.
Po zakończeniu inwestycji wydajność zakładu wyniesie 265 tys. ton odpadów rocznie, czyli mniej więcej trzecią część zapotrzebowania miasta.

Integralną częścią inwestycji jest sortownia odpadów z żółtego oraz niebieskiego worka (metale i tworzywa sztuczne oraz papier). Sortownia będzie miała roczną przepustowość ok. 30 tys. ton, choć słychać o planach modernizacji linii do 60 tys. ton. Obecnie jest problem ze zbyciem surowca z recyklingu. Opakowania po serkach czy jogurtach nie są tak atrakcyjne, jak butelki z polipropylenu. Nie wiadomo, jak na ten biznes wypłynie system kaucyjny butelek PET, który ma ruszyć od października.
Bez dotacji i niskooprocentowanych kredytów
Odpady komunalne, które nie nadają się do odzysku, są spalane w temperaturze powyżej 850 st. C. Zawierają one w sobie wystarczająco dużo energii, aby w trakcie normalnej eksploatacji instalacji nie było konieczne używanie paliw zewnętrznych. Olej opałowy będzie używany jedynie do rozruchu i zatrzymania instalacji.

Specjalny system podciśnienia zapobiega wydostawaniu się zapachów na zewnątrz instalacji. Zakład spełnia również normy dotyczące emisji hałasu. Wszystkie urządzenia pracują w wyizolowanych akustycznie pomieszczeniach. Podobnie jak przed rozbudową, dźwięki związane z pracą zakładu są właściwie niesłyszalne dla otoczenia i mieszkańców.
Przedsięwzięcie na Targówku jest czysto komercyjne. Inwestycja o wartości ponad 2 mld zł brutto została sfinansowana z emisji obligacji, nie otrzymała żadnych dopłat czy kredytów niskooprocentowanych. Wykup obligacji nastąpi z bieżących przychodów instalacji. Generalnym wykonawcą rozbudowy i modernizacji jest koreańska firma. Planowana jest biogazownia wytwarzająca biometan do napędzania pojazdów MPO przywożących śmieci z ulic Warszawy.

Cyfry nie kłamią, politykom to się zdarza
W wyniku spalania odpadów odzyskiwana jest energia. Po zakończeniu inwestycji zakład będzie produkować energię w wysokosprawnej kogeneracji, czyli jednocześnie wytworzy elektryczną (co najmniej 100 tys. MWh/rok) i ciepło (co najmniej 200 tys. MWh/rok). Wyprodukowana w ten sposób energia odpowiadać będzie rocznemu zapotrzebowaniu nawet kilkudziesięciu tysięcy stołecznych gospodarstw domowych. Produkowana w zakładzie energia cieplna i elektryczna trafi do sieci zasilających miasto.

Obecnie w Warszawie opłaty za odbiór odpadów wynoszą 60 zł miesięcznie od mieszkania w bloku i 91 zł od domu jednorodzinnego. Zakład w rozruchu już pozwolił ustabilizować ceny zagospodarowania odpadów w stolicy. W 2024 roku stołeczny magistrat obniżył stawki nawet o 30 proc. w przypadku mieszkań w bloku (z 85 zł). W tym czasie w Bielsku-Białej opłata wzrosła ze 108 zł do 140 zł miesięcznie za 4-osobowe gospodarstwo domowe (w 2014 roku takie samo gospodarstwo prowadzące selektywną zbiórkę odpadów płaciło 44 zł).

Roman Matyja, bielski radny, który zwiedzał z nami instalację na warszawskim Targówku, przyznaje, że gdyby dziś miał głosować w sprawie projektu budowy równie nowoczesnej spalarni w Bielsku-Białej podniósłby rękę za.
W kwietniu 2023 większość uczestników referendum lokalnego opowiedziała się przeciwko budowie spalarni w Wapienicy. Prezydent Jarosław Klimaszewski oświadczył, że choć referendum nie jest wiążące ze względu na frekwencję poniżej 30 proc. osób uprawnionych, uszanuje wolę bielszczan. W kolejnej kadencji sprawa będzie otwarta.
Robert Kowal













Ciekawe czy Pan Robert Matyja też tak chętnie podniósłby rękę za budową spalarni, gdyby miała zostać wybudowana 100 metrów od jego posesji albo posesji jego dzieci. I nie chodzi tylko o kwestie szkodliwości (bądź nie) tego typu instalacji, ale też np o kwestie natężenia ruchu czy spadku wartości posesji.
Bardzo ciekawy artykuł. Brawo dla radnego któremu chciało się ruszyć d z Bielska. Więcej takich abyśmy nie udusili się w naszym powiatowym zaścianie 🙂