„Sami swoi” wracają z salwami śmiechu. Artur Żmijewski udanie zmierzył się z legendą ZDJĘCIA i FILM

lut 10, 2024Hity z kina i TV

Bielska publiczność jako pierwsza w kraju mogła dziś obejrzeć nową część narodowej epopei filmowej o losach rodzin Karguli i Pawlaków. Komedia „Sami swoi. Początek” nie tylko śmieszy tak, jak jej wielcy poprzednicy, ale zachwyca świeżością. Na ekranie widzimy elitę polskich aktorów. Kultowym dialogom, które z biegiem czasu stały się częścią popkultury, towarzyszą nowe. – Baba to najlepszego chłopa na manowce sprowadzi. Publiczność płacze ze śmiechu, ale do łez też jej blisko, gdy na ekranie Lucyfer zastąpił Belzebuba. Debiut reżyserski Artura Żmijewskiego, znanego aktora filmowego i telewizyjnego, wypadł okazale.

Dziś w Bielsku-Białej Kargul i Pawlak powrócili na kinowe ekrany w nowej odsłonie dzięki Arturowi Żmijewskiemu, znanemu aktorowi telewizyjnemu i kinowemu, który podjął się realizacji komedii uwielbianej przez całe pokolenia Polaków. To niełatwe zadanie, bo każdy z nas widział „Samych swoich” dziesiątki razy. Trylogia filmowa jest polskim hitem  wszechczasów. Czy można więc coś do niej dodać? Można!

„Sami swoi. Początek” jest prequelem historii dwóch skonfliktowanych rodzin zanim jeszcze zostały przesiedlone na Ziemie Odzyskane. Poznajemy tedy dzieciństwo bohaterów, którzy mieszkają w Krużewnikach na Podolu, a później początek ich sporu na tle burzliwych dziejów Kresów, gdy Lucyper zastąpił Belzebuba. Tam, gdzie była Polska, wchodzą z całym swym bestialstwem wojska sowieckie, a te z kolei wypiera nie mniej bezwzględna armia Hitlera. Film kończy się w momencie, który znamy z pierwszej części filmu, kiedy pociąg z przesiedleńcami wjeżdża na nową ziemię obiecaną.

Podobnie jak w przypadku trylogii, autorem scenariusza jest Andrzej Mularczyk. Na ekranie widzimy całą plejadę gwiazd. W obsadzie Adam Bobik jako Pawlak i Karol Dziuba w roli Kargula, ale także Paulina Gałązka, Zbigniew Zamachowski, Mirosław Baka, Janusz Chabior, Anna Dymna i Adam Ferency. Zdjęcia do filmu były kręcone w Nowej Słupi, Tokarni, Racławicach Śląskich i Lublinie.

Premiera komedii obyczajowej „Sami swoi. Początek” odbędzie się za tydzień w Warszawie, ale zanim to nastąpi twórcy zaplanowali trzy projekcje przedpremierowe, w tym dzisiejszą w Bielsku-Białej. W wypełnionej sali bielskiego kina Helios spotkali się z widzami twórcy filmu, m.in. reżyser oraz odtwórca roli Pawlaka. Artur Żmijewski zadedykował obraz zmarłemu niedawno Januszowi Majewskiemu, z którym jako aktor zrealizował m.in. „Złoto dezerterów”.

W bielskiej prapremierze udział wzięli m.in. aktorzy Anna Guzik i Łukasz Nowicki. Obecni byli przedstawiciele władz samorządowych Bielska-Białej.

Przed projekcją filmu „Sami swoi. Początek” reżyser Artur Żmijewski udzielił krótkiego wywiadu portalowi witajbielsko.pl.

Która rola jest Panu bliższa: doktora Burskiego z serialu „Na dobre i na złe”, Radosława Wolfa z „Psów” czy księdza Mateusza z serialu „Ojciec Mateusz”?

– To tak, jakby zapytać ojca, które dziecko kocha bardziej. Każda z tych ról jest jakby ze mnie, jest fragmentem mojego życia. Każdej postaci dawałem co innego, one wspólnie tworzyły bagaż, który obecnie posiadam. Uwielbiałem grać doktora Burskiego, Radosław Wolf dawał mi wielką satysfakcję, a ksiądz Żmigrodzki to też zupełnie inna rola. Lubię takie zmiany, bo pozwalają mi robić bardzo różnorodne rzeczy.

Dzięki tym trzem rolom stał się Pan aktorem rozpoznawalnym przez wielomilionową publiczność telewizyjną.

– W środowisku aktorów krąży anegdota, że aktor jest zadowolony tylko dwa razy: gdy zagra rolę, dzięki której jest rozpoznawalny oraz wtedy, kiedy ma już znaną twarz, ale chciałby być nierozpoznawalny, żeby nie kojarzono go z dawnymi rolami, aby móc otrzymywać inne propozycje. Dość szybko włożono mnie w szufladę romantyka, gdy zagrałem w „Lawie”. Później Władysław Pasikowski dał mi szansę zostać zbirem, a po nim zagrałem dobrego doktora Burskiego. Uwielbiam wyzwania, aby wciąż pokazywać coś nowego.

Porwał się Pan z motyką na słońce, decydując się na realizację kolejnej części filmu, który stał się legendą dla wielu pokoleń Polaków?

– „Sami swoi. Początek” nie jest powtórzeniem trylogii Sylwestra Chęcińskiego, nie opowiada o czasach, kiedy bohaterowie mieszkali na Ziemiach Odzyskanych. Mój film mówi o okresie, gdy byli dziećmi, dorastali i kiedy zostali zmuszeni do wyjazdu ze swojego raju utraconego. Nie do mnie należy ocena tej realizacji. To zadanie widzów.

Dziękuję za rozmowę.

Robert Kowal

Udostępnij
Lubię to 9
Nie lubię tego 0

2 komentarze

  1. Sandra

    Byłam. świetny film. gratulacje dla Księdza Mateusza.

    Odpowiedz
    • Men

      Dużo humoru sytuacyjnego ale ile z tego zapamięta widz?

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *