Robert Kowal
Prawie 130 lat temu, gdy po stołecznym mieście Wiedniu jeździły tramwaje ciągnięte przez konie, w Bielsku uroczyście fetowano pierwszy kurs tramwaju elektrycznego. Przed i po spektaklu w teatrze miejskim kursował specjalny luksusowy pociąg teatralny. Nasz tramwaj przyjeżdżali podglądać wiedeńscy inżynierowie. Ówczesna gazeta przedstawia pełny raport z Bielska: wagony są ogrzewane, a motorniczy ma stałe łącze telefoniczne z centralą.
Bielsko na przełomie XIX i XX wieku miało pocztę, sieć wodociągową, chodniki wzdłuż ulic i liczne zakłady przemysłowe. Miasto liczyło zaledwie 16 tys. mieszkańców, ale było postrzegane jako nowoczesna aglomeracja. Pierwsze przymiarki do powstania elektrycznego tramwaju pojawiły się już w 1884 roku, ale na przeszkodzie stanął brak… elektrowni.
Koncesja udzielona na 60 lat
Sytuacja zmieniła się diametralnie we wrześniu 1893 po uruchomieniu elektrowni przy ul. Blichowej. W październiku 1894 zawiązano Komitet Akcyjny Lokalnej Kolei Żelaznej, do którego weszli bogaci przedsiębiorcy z miasta. Kilka miesięcy później magistrat podpisał z nim umowę.

Na zdjęciu: bielscy tramwajarze, fot. z archiwum Jacka Kachela
Jak informuje Jacek Kachel, znany bielski historyk, koncesja udzielona na 60 lat przewidywała, że pojazdy po wąskich ulicach mogły się poruszać z prędkością 8 km/h, a na szerokich 16 km/h. Ze względu na ciasną zabudowę Bielska przyjęto zasadę, iż budowana linia będzie jednotorowa o prześwicie 1000 mm z mijankami, bez końcowych pętli. Trakcję elektryczną zasilaną prądem stałym o napięciu 550 V zainstalowała firma IEG z Wiednia.
Prace na budowie linii tramwajowej postępowały szybko. W październiku 1895 odbyła się pierwsza jazda próbna. Wszystkie tramwaje jeżdżące po Bielsku zostały pomalowane na żółto-czarno, gdyż takie były austriackie kolory państwowe. Rozkład jazdy został tak dostosowany, aby przynajmniej jeden tramwaj przybywał dziesięć minut przed odjazdem i pięć minut po przyjeździe pociągów osobowych przybywających planowo na stację w Bielsku.
Na zdjęciach poniżej: uratowane zabytkowe tramwaje

130 lat bielskiego tramwaju
Ostateczny sprawdzian dla pomysłodawców i wykonawców linii tramwajowej nastąpił 10 grudnia 1895 roku, kiedy doszło do odbioru techniczno-policyjnego, którego dokonała specjalna komisja. Nazajutrz o godz. 10.00 ruszył pierwszy tramwaj kursowy, którym pojechali przedstawiciele komitetu akcyjnego, władze miejskie z burmistrzem Karolem Steffanem i 28 radnymi oraz zaproszonymi gośćmi. W hotelu Kaiserhof (obecnie President) odbyła się feta.
Kurs trwał 22 minuty. Przejazd ten uważany jest za początek istnienia komunikacji zbiorowej na terenie miasta. Powstała trasa tramwajowa liczyła ok. 5 km długości. Znajdowało się na niej czternaście przystanków, w tym siedem zlokalizowanych na mijankach, a dwa na przystankach krańcowych.
Od początku myślano o rozbudowie linii tramwajowej na teren sąsiedniej Białej. Pierwsze przymiarki ogłoszono w prasie już dziewięć dni po oddaniu tramwajów do użytku. Plany ilustrowała nazwa operatora komunikacji miejskiej: „Bielitz-Bialaer Local Eisenbahngesellschaft (Bielsko-Bialska Spółka Lokalna Kolej Żelazna). Po kilku latach towarzystwo zarządzające tramwajami stało się spółką akcyjną i zmieniło nazwę na Bielsko-Bialska Spółka Elektryczna i Kolejowa (Bielitz-Bialaer Elektctricitas und Eisenbanhn Gesellschaft).

Milion pasażerów w 1916 roku
W tamtych czasach tramwajów elektrycznych nie było nawet w Warszawie, Krakowie czy Wiedniu. Biorąc pod uwagę współczesne terytorium Polski, byliśmy trzeci miastem, po Elblągu i Wrocławiu, gdzie zainwestowano w ten rodzaj transportu publicznego. W Wiedniu elektryfikację linii tramwajowych rozpoczęto w 1897, a w Warszawie tramwaj elektryczny wyruszył na ulice w 1908.
Jak podkreśla Jacek Kachel, bielskie przedsiębiorstwo było bardzo dobrze zarządzane i przynosiło duże zyski. Liczba pasażerów systematycznie rosła. W 1897 z tramwaju skorzystało 315 tys. osób, a w 1911 już 817 tysięcy. Milion przewozów odnotowano w 1916 roku.
W 1908 roku powstał murowany budynek zajezdni tramwajowej przy końcówce linii w Cygańskim Lesie. W 1913 roku rozbudowano zajezdnie i pomieszczenia biurowe. Firmą liczącą 60 osób kierował od 1896 inż. Henryk Peschke. Tabor liczył dziewięć wozów motorowych, osiem doczepnych i jeden specjalny.

Zwlekali z realizacją dyrektyw
Specyfiką Bielska były specjalne bocznice i niewielkie odgałęzienia od głównej linii prowadzące do fabryk. W latach 20. ub. wieku na bielskie ulice wyjechały wagony towarowe, którymi przewożono głównie węgiel. Trasę stale modernizowano i usprawniano system mijanek. Ostatecznie na ulepszonej linii było szesnaście przystanków, w tym przy dworcu kolejowym oraz na placu Żwirki i Wigury.
Czytaj: Odnaleźliśmy bielskie tramwaje! Dwa są gotowe do jazdy, a trzeci czeka na cud! ZDJĘCIA
Na początku lat 50. ub. wieku do sieci komunikacyjnej miasta dołączono wybudowaną w czynie społecznym linię nr 2, prowadzącą z dworca na Hulankę wzdłuż ulicy Piastowskiej. Dwadzieścia lat później władze Bielska-Białej zdecydowały się zlikwidować tramwaj, argumentując, że miasta o podobnej wielkości nie powinny posiadać takiego środka komunikacji. W Elblągu tramwaj ocalał, gdyż władze miasta zwlekały z realizacją dyrektyw partyjnych.

Ostatni bielski wagon tramwajowy zjechał do zajezdni w kwietniu 1971. Prawie wszystkie wozy przekazano do Łodzi i Bydgoszczy, za co miasto otrzymało autobusy marki Ikarus. Obecnie trzy uratowane zabytkowe wagony stoją w hali Muzeum Motoryzacji przy ul. Kazimierza Wielkiego. Dwa są wyremontowane, a trzeci czeka na ludzi, którzy znajdą w sobie dość dobrej woli oraz fundusze na rewitalizację.
Robert Kowal
Zdjęcie tytułowe: z archiwum Jacka Kachela
Autor bardzo dziękuje Jackowi Kachelowi za merytoryczną pomoc w sporządzeniu artykułu.

Dziękuję za ciekawy wykład historyczny 😀