Warunki mieszkaniowe w lokalach komunalnych przy ul. Komorowickiej 122 są fatalne. Grzyb w mieszkaniach, klatki schodowe nieremontowane od dawna, popękane ściany zewnętrzne, w środku widoczne ślady powodzi z 2024. Zimno i koszty ogrzewania, na które mieszkańcy nie są w stanie sobie pozwolić – informuje Magdalena Madzia z partii Razem.
Przy ul. Komorowickiej 122 w Bielsku-Białej stoi zabytkowy budynek objęty nadzorem konserwatorskim – dowiadujemy się z reportażu opublikowanego na kanale YouTube partii Razem. Znajduje się w nim dziewięć mieszkań komunalnych (pięć zamieszkanych i cztery pustostany) oraz „Ulica Kreatywna”. Organizacja pozarządowa wyremontowała część obiektu i zaadaptowała go na placówkę, która oferuje Bielszczanom opiekę wychowawczą oraz udział w warsztatach i zajęciach.

Budynek został zalany podczas powodzi w 2024 roku. Woda wdarła się do piwnic, jednak w obiekcie dokonano później tylko symbolicznych napraw murarskich. Grzyb w mieszkaniach pozostał, gdyż budynek nie przeszedł remontu. Na skutek powodzi zniszczeniu uległy drzwi prowadzące do piwnicy. Zarząd Gospodarki Mieszkaniowej obiecał mieszkańcom zamontowanie nowych, lecz do dziś tego nie zrobił.

Ściany zewnętrzne budynku są widocznie popękane. Na wniosek mieszkańców, którzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo, zostały zamontowane klamry spinające mury. Mieszkańcy informują, że klatka schodowa nie była remontowana od 30 lat.
W lokalach trudno jest utrzymać ciepło, gdyż obiekt nie przeszedł termomodernizacji. Pomieszczenia muszą więc być ogrzewane za pomocą promienników. Ze względu na wysokie koszty część mieszkańców może sobie pozwolić na ogrzewanie tylko jednego pomieszczenia.

– Ludzie, którzy przez 30 lat dbają o ten budynek, płacą podatki i czynsze, zostali zostawieni sami sobie z grzybem i zimnem. W tym samym czasie miasto wydaje miliony na igrzyska i deweloperów – komentuje Magdalena Madzia z partii Razem.
bb
Zdjęcia: screeny z reportażu partii Razem na YouTube

jjjj
ojtam ojtam, ważne dla władzy w Bielsku-Białej są bardziej górnolotne wydatki – ot 6 baniek na prywatną orkiestrę. Na remontowanie ratusza też nigdy nie brakuje. Nie brakowało na wymianę okien i rozpoczęcie remontu kamienicy na Cyniarskiej, aby zaraz wyburzyć całą kamienicę. Na leasing nienależnego Mercedesa dla byłego v-ce prezydenta Kuci też było w ramach jego obecności w Podbeskidziu, mimo że od Ratusza dostał i tak Skodę jako służbowy samochód.
Powtarza Pani ileś razy że jest to budynek pod opieką konserwatora więc powinna Pani wiedzieć że takich elewacji się nie dociepla. Ta rura to rura gazowa więc żadne ogrzewanie nią nie leci. Gdyby woda była na tej wysokości na jakiej Pani pokazuje czyli około metra to zalane byłyby budynki aż do samej bestwiny a woda zabierałaby ze sobą samochody a nic takiego nie miało miejsca. Na zdjęciu z portalu beskidia zrobionym pomiędzy 1973 a 1979 nie istnieją żadne doklejone budynki a o ile mi wiadomo takie nigdy nie istniały. Ale co najbardziej razi w tym reportażu twierdzi Pani że ZGM zapłacił za założenie krat w piwnicy 250 tyś a w innym portalu internetowym jest informacja że taką wiedzę posiada Pani od lokatorów budynku , jest to tak nierealna kwota że aż prosi się o sprawdzenie w dokumentach przecież musiał być do tego jakiś przetarg albo wycena/kosztorys czy cokolwiek tyle że dziwnie przeczuwam że to bzdura. Jeżeli próbuje Pani zbić kapitał polityczny na tego typu sprawach to aż prosi się żeby informacje były chociaż trochę sprawdzone albo przynajmniej realne.
Reportaż zrobiony tak żeby było halo. Pani Madzia olała sprawę i nie chciało się jej dowiedzieć jakie są przepisy i że budynków pod ochroną konserwatorską nie wolno ocieplać. I nigdy nie będzie tam nic takiego zrobione.
Najbardziej mnie wk.wia, że tak się bardzo użalą nad tymi mieszkańcami a nie dowiedziała się jacy ludzie mają prawo tam mieszkać. Gdy ja szukałem „swoje mieszkania” i chciałem się starać o lokal komunalny, to zadano mi kilka pytać, m.in kiedy wyszedłem z więzienia, czy rodzice są alkoholikami, że mam wodę bieżącą w domu, jak daleko mam do toalety itp. Gdy się okazało że jestem z normalnej, nie patologicznej rodziny, to wprost mi powiedzieli że spełniam tylko jeden warunek- wysokość wynagrodzenia i nie mam szans na wpisanie na listę oczekujących. Dla „normalnych” są kredyty na 30 lat a dla „patoli” są mieszkania komunalne.
Swietny materiał , co miesiąc obserwujemy rozpadające się kamienicę, podpierane stemplami i otoczone dyktą i płachtą. By nikt nie widział . Akurat moje środowisko walczy o ruch rowerowy w mieście i okolicy. O niszczenie społecznych inicjatyw. Tylko dlatego że jest na teren chętny developer. Zniszczono dwa miejsca gdzie od blisko 20 lat lokalna społeczność budowała sobie trasy do jazdy na rowerach. Wiemy że te miejsca miasto już sprzedało. Chętnie nawiąże z Państwem współpracę w tym i innych tematach. Mamy w Wapiennicy grubsza, coraz grubszą sprawę ścieżki rowerowej z Wapienicy pod zaporę. Nie została skończona bo przy legający teren kupił beceliper i wstrzymał realizację.