Robert Kowal
Prywatnie był ciepłym człowiekiem i ta Jego delikatność promieniowała na scenie. Ludzie za to Go kochali. Na wieść o śmierci Stanisława Sojki przerwano telewizyjną transmisję z festiwalu w Sopocie. Wiadomość wbiła miliony widzów w fotele. Nie ulegał modom, nie szedł na skróty, nie śpiewał byle czego. Jak możemy Go upamiętnić w Bielsku-Białej?
Stanisław Sojka był dwukrotnie gościem Bielskiej Zadymki Jazzowej. Na 23. edycji festiwalu w czerwcu 2021 wystąpił na Gali Polskiego Jazzu, a w styczniu 2023 podczas charytatywnego koncertu Zadymka for Africa. Jerzy Batycki, dyrektor Zadymki wspomina pierwszą rozmowę z Artystą. Było to w czasie, gdy organizatorzy bielskiego festiwalu planowali rozpoczęcie koncertów na głębokości 320 m pod ziemią w kopalni Guido w Zabrzu.
Nigdy nie gwiazdorzył
– Chciałem zaprosić Go do udziału w tym wielkim projekcie jako jednego z wykonawców pochodzących ze Śląska – mówi Batycki. – Nic z tego. Stanisław Sojka po dłuższym namyśle powiedział: Panie Jurku, moja rodzina za dużo miała wspólnego z kopalnią. Dlatego powiedziałem sobie, że nigdy pod ziemię nie zjadę.

Gdy w 2021 roku Zadymka zaprosiła Go do udziału w festiwalowej Gali Polskiego Jazzu, z ochotą przyjął propozycję. Był wtedy świeżo po chorobie i przez dłuższy czas nie występował publicznie. Koncert na Zadymce był jednym z pierwszych poważnych projektów, z którym Stanisław Sojka wracał do publiczności. – Mieliśmy dużą frekwencję – wspomina Jerzy Batycki.
W styczniu 2023 Artysta wystąpił charytatywnie obok innych znanych muzyków w koncercie Zadymka for Africa na rzecz budowy pierwszej szkoły muzycznej w Republice Środkowoafrykańskiej. – Był dla nas gościem szczególnym i zawsze staraliśmy się zapewnić mu najlepsze warunki. Nigdy nie gwiazdorzył, choć znał swoją wartość – przekonuje dyrektor Zadymki.
Wrażliwy, fantastyczny człowiek
Był twórcą, który wyróżniał się spośród tysięcy muzyków niepowtarzalnym stylem, wrażliwością, głosem, osobowością. Na tym polegał jego fenomen: nie ulegał modom, nie szedł na skróty, był sobą. Miał korzenie jazzowe, wykonywał standardy jazzowe, ale stworzył swój muzyczny świat, którym rządziła poezja. Nie śpiewał byle czego, zawsze były to piosenki o czymś, z przesłaniem. Śpiewał poezję w różnych aranżacjach, która odpowiadała jego wrażliwości, przekazowi, filozofii życia. Z reguły przy pełnych salach.
– Miałem do Niego olbrzymi szacunek i respekt. Był dla mnie wielkim, prawdziwym artystą. W środowisku jazzowym wszyscy są na „ty”. Taki styl. Jednak dla mnie był to zawsze Pan Staszek. Nigdy nie próbowałem z nim przejść na „ty”, mimo, że kontaktowaliśmy się dosyć często – relacjonuje Jerzy Batycki.
Sojki nie da się skopiować
– Gdy pytasz mnie, jak możemy Go jako Zadymka upamiętnić, na teraz nie mam pomysłu, czy ktoś powinien śpiewać piosenki Staszka Sojki. Wszystko można interpretować po nowemu, ale Sojki nie da się skopiować – przekonuje dyrektor bielskiego festiwalu jazzowego. – Sojka to Sojka. Nikt tego nie może zrobić tak, jak Pan Staszek. Ale nie wykluczam, że w przyszłości upamiętnimy Sojkę.
Prywatnie Stanisław Sojka był ciepłym człowiekiem i ta jego delikatność promieniowała na scenie. Ludzie za to Go kochali. – O wielkości artysty, o jego wyjątkowości przekonujemy się często po jego odejściu. Takich ludzi jest naprawdę niewielu. Pan Staszek na pewno do nich należał – kończy Jerzy Batycki.
Robert Kowal
Zdjęcie: Krzysztof Grabowski/Zadymka

Pan błogosławił mu talentem. Teraz śpiewa już w chórach anielskich.
Wyrazy współczucia dla Rodziny Pana Stanisława Sojki. Rest in Peace.