Mateusz Dubiel: szlifowanie diamentu. Świat jest pełen geniuszy, którzy nigdy nie wyjdą z cienia ZDJĘCIA i FILM

gru 9, 2025Ludzie, Miasto

Z Mateuszem Dubielem, 21-letnim wirtuozem fortepianu, rewelacją XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, absolwentem Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Bielsku-Białej, rozmawia Robert Kowal

Odkąd szeroki świat usłyszał Pana w repertuarze chopinowskim, krytycy muzyczni prześcigają się w komplementowaniu Pańskiego nadzwyczajnego talentu. Pochodzi Pan z bielskiej rodziny o wielopokoleniowych tradycjach muzycznych?

– Nie mamy tradycji muzycznych. Moja rodzina nie pochodzi też z Bielska-Białej. Wywodzimy się z Żywiecczyzny. Najważniejszą osobą, która mnie zachęciła do grania był dziadek z Koszarawy.

U Pawła Wajdzika w Buczkowicach

Skąd w takim razie wziął się Pański talent?

– Dzięki dziadkowi poznałem różne przyśpiewki ludowe. Gdy byłem małym dzieckiem, zachęcał mnie do kolędowania. W wieku ok. 5 lat rodzice zapisali mnie do prywatnej szkółki muzycznej w Buczkowicach, gdzie rozpocząłem naukę gry na pianinie pod kierunkiem pana Pawła Wajdzika. Od drugiej klasy podstawówki uczyłem się w bielskiej szkole muzycznej, najpierw u pani Anny Lenard, a później na drugim stopniu u pani Anny Skarbowskiej.

Zdjęcie: Paweł Sowa

Czego was w tej szkole uczą?

– Słucham?

W szkole muzycznej uczą muzyki, więc nie musimy w tej sprawie niczego ustalać. Chodzi mi raczej o to, czy uczą was jak tę muzykę efektownie opakować, atrakcyjnie zaprezentować swoje umiejętności czy wręcz je dobrze sprzedać.

– Początkujący adept instrumentu ma jednego nauczyciela prowadzącego, od którego zależy właściwie wszystko. Przyznaję, że miałem duże szczęście. W szkoły muzycznej musieliśmy bodaj dwa razy do roku wykonać program na egzaminie przed komisją. Są też popisy klasowe. Każdy muzyk wychodzi na scenę, aby dobrze się zaprezentować.

Świat pełen jest geniuszy, którzy nigdy nie wyjdą z cienia, bo nie potrafią zainteresować sobą publiczności.

– Aby mieć co zaprezentować, trzeba pięknie grać. Na pierwszym stopniu priorytetem jest  praca nad warsztatem. Na drugim, jak mi się wydaje, w niektórych ośrodkach kształcenia są początki kreowania wizerunku. Samo wyjście na scenę jest tym, nad czym warto pracować. Moi koledzy, którzy studiują w Szwajcarii, mają zajęcia z wizerunku, z prezencji scenicznej.

W kratkę do szkoły

Kogo Pan zapamiętał z bielskiej szkoły muzycznej?

– Pod kierunkiem pani Anny Lenard, która przejęła mnie po szkółce w Buczkowicach, kształciłem się ok. 6 lat. Moja druga nauczycielka, pani Anna Skarbowska kończyła studia w Krakowie u tego samego profesora, u którego obecnie studiuję. Pan Wacław Sroga uczył mnie improwizacji fortepianowej, grania ze słuchu, standardów jazzowych i nie tylko.

Z tego co wiem do szkoły chodził Pan w kratkę (śmiech).

– Bardzo wiele zawdzięczam również panu Andrzejowi Kucybale, wieloletniemu dyrektorowi szkoły, oraz obecnej pani dyrektor, Barbarze Cybulskiej-Konsek. Będąc uczniem, uczestniczyłem w poważnych konkursach, jak Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina dla Dzieci i Młodzieży w Szafarni czy Międzynarodowy Konkurs Młodych Pianistów w Bydgoszczy, co wiązało się z nieobecnościami w szkole. Otrzymałem jednak wsparcie dyrekcji, za które jestem wdzięczny.

U kogo teraz uczy się Pan muzyki?

– Jestem studentem trzeciego roku Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, studiuję u profesora Mirosława Herbowskiego. Znam się z nim jeszcze ze szkoły muzycznej, gdyż prowadził w Bielsku-Białej kursy. Przez ostatnie trzy, cztery lata miał na mnie oko. Pan profesor przygotował mnie do startu w tegorocznym Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim w Warszawie.

Na zdjęciu: dyrektor Barbara Cybulska-Konsek, Mateusz Dubiel, prof. Mirosław Herbowski i Anna Skarbowska, fot. ZPSM w Bielsku-Białej/Facebook

Pod niewyobrażalną presją

Dobrze Pan wspomina ten konkurs?

– Konkurs to nie tylko trzy tygodnie rywalizacji na scenie, którą śledzą miliony widzów na całym świecie, ale żmudne przygotowania. Dla mnie tak na poważnie zaczęły się one gdzieś w okolicach listopada 2024. Od lutego, kiedy wygrałem 53. Ogólnopolski Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie, wiedziałem, że będę grał. Te wspomnienia są bardzo intensywne, ale raczej miłe.

W Bielsku-Białej mówiono o skandalu, jakim stało się niezakwalifikowanie Pana do drugiego etapu konkursu. Wielu obserwatorów na świecie było zszokowanych werdyktem jury.

– Przez całe przygotowania i później na pierwszym etapie grało mi się dobrze. Uważam to za sukces, gdyż występy wiążą się z niewyobrażalną presją. Przy tylu obserwatorach i najwyższej klasy specjalistach każde wykonanie jest dużym obciążeniem, z którym, jak uważam, poradziłem sobie nieźle. Moje odpadniecie po pierwszym etapie nie było więc rezultatem stresu, tylko innych czynników. Jakich? Tego właściwie nie wiem do dziś.  

Docierały do Pana sygnały, że porażka Dubiela jest skandalem? Cierpiał Pan?

– Docierałyby bardziej, gdybym miał Facebooka (śmiech).

Odcięty od Facebooka

Był Pan celowo odcięty od mediów społecznościowych?

– Tak. Ja w ogóle nie znoszę social mediów. Z bardzo wielu względów.

Ale oglądał Pan telewizję, słyszał Pan komentarze ekspertów?

–  Ktoś mi coś powiedział, ktoś podesłał, że są takie głosy, że coś tam się wokół mnie dzieje. Ale to jest konkurs. Byłem na to przygotowany.

Był Pan przygotowany na porażkę?

– Oczywiście, można tak powiedzieć.

Bo to była porażka?

– To nie tak. Nie jechałem na ogólnopolski czy międzynarodowy konkurs chopinowski z myślą, że na pewno dotrę do finału.

Zdjęcie: Maciej Maziarka

Chce wciąż powiedzieć więcej

Jednak był Pan rozgoryczony?

– Było mi przykro. To nie trwało długo, może kilka dni. W tym czasie otrzymałem wiele wyrazów wsparcia ze strony czasem nieznanych mi osób. Dziękuję za nie.

Widziałem w Facebooku komplementy pod Pańskim adresem pisane przez osoby bardzo znane i cenione w branży muzycznej.

– Po werdykcie jury może bym się załamał, gdybym nie miał propozycji koncertów. Właściwie po upływie miesiąca już wiem co poprawić, wiem co nie poszło, no bo ewidentnie coś nie poszło.

Wiadomo co trzeba poprawić w Pańskich interpretacjach dzieł wielkich mistrzów?

– Na pewno nie wiem wszystkiego, ale dużo. Na tym etapie rozwoju jestem świadom, że za miesiąc, wychodząc znów na scenę, jak np. za kilka dni w Cavatinie, będę miał okazję zaprezentować coś, co znalazłem w muzyce na przestrzeni ostatnich kilku tygodni. Siedząc za fortepianem, chcę wciąż powiedzieć więcej. Te emocje są częścią mojego zawodu. 

Przychodzi, gdy jesteśmy sami

Mateusz Dubiel czuje niedosyt, więc niewykluczone, że wróci na konkurs w przyszłości.  

– Konkurs Chopinowski jest specyficznym wydarzeniem, rządzącym się swoimi prawami. Nie czuję presji, aby koniecznie wrócić. Niedosyt można zaspokoić udziałem w innych bardzo poważnych konkursach muzycznych.

Gdzie ćwiczy Pan grę na fortepianie?

– Każdy pianista, niezależnie od doświadczenia, musi poświęcić instrumentowi długie godziny – czy to doskonaleniu gry, sztuce interpretacji, czy refleksji nad samym sobą. Wszystko co odkryjemy przychodzi do nas, gdy jesteśmy sami. Ćwiczę albo na akademii, albo w miejscach, gdzie jest mi udostępniany fortepian. W poniedziałek wyruszam do Maroka, następnie wracam do Jeleniej Góry. Jadę na koncerty na dwa tygodnie, ale w tym czasie muszę codziennie ćwiczyć. Najlepiej pracuje mi się w Krakowie, kiedy mam spokojne dwa tygodnie. Nie muszę się przejmować, że nie ma kiedy i gdzie.

Ma Pan swój własny instrument? Sąsiedzi skarżą się na hałasy? 

– Nie da się ćwiczyć w bloku, chyba, że są jakieś świetnie wyciszone ściany. Mam instrument zarówno w Bielsku-Białej, jak i w Krakowie, gdzie wynajmuję pomieszczenia w domu jednorodzinnym.

Chopin na sterydach

Na czym lubi Pan grać? Ulubiona marka?

– Nie mam ulubionej. Obecnie gram praktycznie na wszystkim. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale ważne, że jest instrument.

Jaka muzyka jest Panu najbliższa? Pytam o kompozytorów, estetykę, stylistykę, o wrażliwość.

– Właściwie mało grałem muzyki francuskiej – Claude’a Debussy’ego, Maurice’a Ravela. Uczę się Ludwiga van Beethovena, Franciszka Schuberta. Do moich dużych fascynacji należy Aleksander Skriabin, którego grałem na międzynarodowym festiwalu w Dusznikach. To niełatwa muzyka wywodząca się bezpośrednio z dorobku Chopina. Można powiedzieć, że to Chopin na sterydach.

Czego student Akademii Muzycznej w Krakowie z ogromnym już doświadczeniem koncertowym i konkursowym słucha poza muzyką poważną?

– Bardzo lubię Led Zeppelin, Deep Purple. W ogóle starsze grupy metalowe, niekoniecznie popowe.

Zdjęcie: archiwum prywatne

Szczęście mu sprzyja

Niedawno zapytałem Zbigniewa Preisnera, wielkiego kompozytora muzyki filmowej pochodzącego z Bielska-Białej, czy startując z miasta powiatowego można zrobić światową karierę. Powiedział, że tak, ale pod warunkiem, że dopisuje nam szczęście. To nawet 50 proc. sukcesu. Ma Pan w życiu szczęście?

– Tak, mam szczęście – do ludzi, do sytuacji, do spotkań. Może to zabrzmi nieskromnie, ale od wielu lat szczęście mi sprzyja. Ufam, że mnie nie opuści.

Tego Panu życzę. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Kowal

Zdjęcie tytułowe: Krzysztof Szlęzak

***

Mateusz Dubiel – w 2023 roku ukończył szkołę średnią w swoim rodzinnym mieście Bielsku-Białej, w klasie fortepianu Anny Skarbowskiej. Obecnie studiuje w Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie w klasie prof. Mirosława Herbowskiego.

Jest zwycięzcą 51. oraz 53. Ogólnopolskiego Konkursu im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2022, 2025), był uczestnikiem XIX Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2025). Jest także laureatem kilku międzynarodowych konkursów dla młodych pianistów, m.in. Arthur Rubinstein in Memoriam w Bydgoszczy (2021), Jeune Chopin w Lugano w Szwajcarii (2023) oraz Bałtyckiego Konkursu w Gdańsku (2023). Brał udział w kursach mistrzowskich prowadzonych przez profesorów Michela Beroffa, Piotra Palecznego, Kevina Kennera, Andrzeja Jasińskiego, Arie Vardiego oraz Angelę Hewitt.

Występował z recitalami w kraju i za granicą, m.in na Zamku Królewskim w Warszawie, w domu urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli, Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, Cavatina Hall w Bielsku-Białej oraz Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy.

Koncertował w Japonii, USA, Paryżu, Wilnie, Hamburgu, Kolonii i na Majorce. Brał udział w Maratonie Chopinowskim Polskiego Radia Chopin oraz w Festiwalu Pianistycznym Chopinowskie Interpretacje Młodych w Koninie-Żychlinie, otrzymując tam pierwsze miejsce (2022).

Artysta jest laureatem statuetki Koryfeusz Muzyki Polskiej w kategorii Odkrycie Roku (2025), nagrody Prezydenta Miasta Bielska-Białej w dziedzinie kultury i sztuki IKAR 2021. Był stypendystą Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz laureatem programu stypendialnego Młoda Polska. Obecnie jest beneficjentem Funduszu Stypendialnego im. Henryka Sztompki.

Udostępnij
Lubię to 10
Nie lubię tego 0

1 komentarz

  1. Gyon

    Wielki skromny utalentowany młody człowiek. Dla mnie rewelacja. Brawo Panie Mateo!!

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *