Robert Kowal
Gazownia w Bielsku była jedną z nowocześniejszych w monarchii habsburskiej i jedną z najstarszych na obecnych ziemiach polskich. Wcześniej obiekty tego rodzaju posiadało zaledwie kilka miast, m.in. Kraków, Poznań i Warszawa. Nie wszystko umarło. Współcześnie wnikliwy obserwator zdoła dostrzec na bielskich budynkach relikty lamp gazowych. Na potrzeby niniejszego artykułu robiliśmy zdjęcia m.in. na ul. Sobieskiego, Przechód oraz na rogu ulic Zaułek i Podcienie. Kto pamięta ZWM z lampami gazowymi, budką z lodami i wielką palmą w centrum placu?
Wprowadzenie oświetlenia gazowego w miastach w XIX wieku było przełomem cywilizacyjnym i społecznym, który znacząco wpłynął na jakość życia mieszkańców. Instalacje rozjaśniły miejskie zaułki, dzięki czemu ulice stały się bezpieczniejsze. Jasne światło ułatwiło codzienne poruszanie się po mieście.

Zdjęcie: Karl Schnür, ze zbiorów Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej
Poczwórne punkty świetlne
Decyzja w sprawie wprowadzenia w Bielsku gazowego oświetlenia ulic, placów i budynków komunalnych zapadła w styczniu 1861. Utworzone wtedy Bielitz-Bialaer Gasgesellschaft (Bielsko-Bialskie Towarzystwo Gazowe) wyemitowało akcje, dzięki którym zebrano środki potrzebne do budowy gazowni. W grudniu tego samego roku zakład zaczął produkcję gazu w oparciu o węgiel sprowadzany z kopalń w Karwinie i Zabrzu.
Gazownia zobowiązała się do budowy i obsługi 120 latarń. Jednak w 1875 roku w Bielsku było już 141 lamp gazowych, a 15 lat później 300. Według źródeł historycznych, latarnie instalowano co 15 lub 25 m, w zależności od ważności ulicy. Wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych latarnie zaopatrzono w poczwórne punkty świetlne.

Zdjęcie: Karl Schnür, ze zbiorów Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej
Zaraz po zakończeniu II wojny światowej w Bielsku działało ponad 550 lamp gazowych. Jak podaje Wirtualne Muzeum Gazownictwa, ostatnie z nich zlikwidowano w 1964 roku, a w ich miejscu rozbłysły latarnie elektryczne. Stylowe konstrukcje na Rynku (Plac ZWM) stały jeszcze w 1969, co dokumentują fotografie archiwalne. Publikowane przez nas zdjęcia wykonał Karl Schnür, który odwiedzał Bielsko-Białą w latach w latach 60-70. XX wieku. Po jego śmierci rodzina przekazała zdjęcia bielskiemu Muzeum Historycznemu.

Wyrafinowana estetyka instalacji
W tamtych czasach gazowe latarnie wykonywano z dbałością o detale, przez co stanowiły prawdziwą ozdobę miast. Obecnie wiele europejskich stolic, gdzie zachowały się zabytkowe instalacje, uruchomiło programy rewitalizacji latarni, które przyciągają uwagę mieszkańców oraz turystów. Atrakcją turystyczną są szlaki śladem historycznych latarni, odtworzonych m.in. dzięki zachowanym reliktom oraz zdjęciom dostarczonym przez mieszkańców.
Na warszawskiej Sadybie od lat realizowany jest projekt odtworzenia oświetlenia gazowego, który doprowadził do przywrócenia przedwojennego sznytu kilkudziesięciu oryginalnym latarniom. W ślad za kompleksową modernizacją latarni gazowych nastąpiła stopniowa wymiana latarni elektrycznych na takie, które wyglądem nie różnią się od gazowych. W efekcie na Sadybie są setki latarń wykonanych według wzoru z 1856, z których część to oryginalne latarnie gazowe z lat 30., a pozostałe to współczesne repliki lamp gazowych i lampy elektryczne.



Obecnie wnikliwy obserwator zdoła dostrzec na bielskich budynkach relikty lamp gazowych. Na potrzeby niniejszego artykułu robiliśmy zdjęcia m.in. na ul. Sobieskiego, Przechód oraz na rogu ulic Zaułek i Podcienie, gdzie ślady instalacji nadal istnieją lub do niedawna istniały. Z pewnością jednak pamiątek po latarniach jest znacznie więcej.
Zachęcamy do obserwacji elewacji i fotografowania zabytkowej instalacji gazowej. Kto pamięta ZWM czy Podcienie z naszych zdjęć z lampami gazowymi, budką z lodami i wielką palmą w centrum placu?
Robert Kowal
Zdjęcia archiwalne: Karl Schnür, ze zbiorów Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej
Piotr Kenig – dziękuję za konsultację

0 komentarzy