Robert Kowal
To mogła być metoda na podryw lub próba czerpania satysfakcji z okazywania innej osobie swoich śmiałych zdjęć. Pani Agata jest zszokowana. Nieznajomy na przystanku MZK wyglądał na turystę. Nie miał gotówki, więc kupiła mu bilet na autobus. Natychmiast oddał należność Blikiem, ale następnego dnia otrzymała od niego niedwuznacznego SMS-a. Jak tu pomagać ludziom, gdy zdarzają się takie sytuacje?
Wszystko zaczęło się w pierwszą niedzielę lutego na przystanku Wapienica Zapora w Bielsku-Białej. Pani Agata schodziła z gór ze swoją przyjaciółką z Warszawy. Na przystanku pojawił się młody, całkiem zwyczajnie wyglądający chłopak, taki około dwudziestki. Wyglądał na turystę, który nie ogarnia komunikacji miejskiej. Pytał, czy u kierowcy można płacić Blikiem, bo nie ma gotówki na bilet.
Nieprzyzwoite podziękowania
Koleżanka zasugerowała, że można pomóc nieznajomemu i kupić mu bilet. – Skoro taka doświadczona podróżniczka się nie bała, to stwierdziłam, że nie ma problemu- relacjonuje pani Agata. – Mam aplikację, więc kupiłam mu bilet, a on od razu oddał mi te 5 zł Blikiem – dodaje. Podziękował uprzejmie, a następnego dnia rano bielszczanka dostała od nieznajomego SMS-a.
– Wysłał mi zdjęcie. Co prawda był w ubraniu, ale z bardzo wyraźnie widocznym przyrodzeniem. Zapytał, czy w ramach podziękowania nie chciałabym sobie pooglądać jego bardziej śmiałych zdjęć. Spękałam. Od razu zablokowałam numer i dodałam do spamu – podkreśla.
Nie bał się, że w autobusie są kamery albo w inny sposób zostanie namierzony? – pytamy. – Nie wiem, czy był aż tak naiwny, czy po prostu durny. Przecież gdy zrobił przelew Blikiem, w moim telefonie wyświetliło się jego imię i nazwisko. Mój mąż próbował nawet do niego dzwonić, bo zostawił numer – kontynuuje.
Zniszczył chęć pomagania
Pani Agata nie zgłosiła tego przykrego incydentu na policję. Źle się czuje, jest chora. Ale jest gotowa złożyć wyjaśnienia, ma dane z przelewu i numer telefonu mężczyzny. Jest oburzona.
– To było niesmaczne – mówi. – Nagle w moim bezpiecznym domu dostaję takiego obrzydliwego SMS-a. Najgorsze, że zniszczył we mnie chęć pomagania. Teraz już nikomu nie pomogę, nikomu nie kupię biletu, bo będę się bała, że znów trafię na takiego wariata- przekonuje.
Podkomisarz Sławomir Kocur, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej zachęca naszą rozmówczynię do wizyty w najbliższej jednostce policji. Pani Agata, jeśli czuje się pokrzywdzona, może zgłosić zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Mundurowi będą wiedzieć, co z nim zrobić.
Robert Kowal
Imię bohaterki artykułu zostało zmienione.
Zdjęcie ilustracyjne

0 komentarzy