Cud na wzgórzu w Bielsku-Białej. Ta sama cerkiew stała kiedyś pod Białymstokiem! ZDJĘCIA i FILM

mar 14, 2024Ludzie, Miasto

Cerkiew, która rośnie z każdym dniem wyłącznie dzięki ofiarności i pracy wiernych, przez prawie 30 lat stała we wsi Zaścianki pod Białymstokiem. W związku z tym, że na Podlasiu przez długi czas była niewykorzystana, zapadła decyzja, aby przenieść ją w Beskidy. Rozbiórka trwała dziesięć dni. Od 22 lutego budynek jest montowany w Bielsku-Białej. Na budowie przez sześć dni w tygodniu przy ciesiółce pracuje ksiądz. Wiernych przez 40 dni przed Wielkanocą obowiązuje ostry post. Ten reżim żywieniowy świeccy nazywają… weganizmem.

Wspólnota prawosławna w Bielsku-Białej działała przez sześć lat jako punkt duszpasterski przy parafii pw. Trójcy Przenajświętszej. Od 2018 roku w kościele przy ul. Sobieskiego odbywają się nabożeństwa prawosławne. – To żywy ekumenizm na co dzień, a nie raz w roku z okazji tygodnia modlitw o jedność chrześcijan – komentuje ks. Michał Kuryło, proboszcz.

Z drewna i kryta blachą

Od początku 2023 jest to samodzielna parafia pw. Świętej Trójcy, będąca częścią struktury Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, którego zwierzchnikiem jest arcybiskup Sawa, metropolita warszawski i całej Polski. W tym roku niezależny polski kościół prawosławny obchodzi 100-lecie powstania.

Wkrótce życie religijne bielskich wyznawców prawosławia przeniesie się do cerkwi budowanej u zbiegu ul. Jeżynowej i Rysiej. To świątynia tymczasowa. Nieco wyżej, na wzgórzu powstanie cerkiew docelowa, również z drewna i kryta blachą. Cerkiew tymczasowa, która rośnie z każdym dniem bez udziału firm i pracowników zewnętrznych, a tylko dzięki ofiarności i pracy wiernych, przez prawie 30 lat stała we wsi Zaścianki pod Białymstokiem. W związku z tym, że na Podlasiu przez długi czas była niewykorzystana, zapadła decyzja, aby przenieść ją w Beskidy. Rozbiórka budynku trwała dziesięć dni. Od 22 lutego cerkiew jest montowana w Bielsku-Białej.  

Ks. Kuryło chciałby, aby Wielki Post w swojej parafii rozpocząć już w nowej cerkwi. – Środki na budowę uzyskujemy ze zbiórki wśród naszych parafian oraz od innych ludzi dobrej woli, którzy nas wspierają – wprowadza duszpasterz. – Otrzymujemy dary finansowe oraz rzeczowe, które wykorzystujemy na budowie. Polegamy wyłącznie na miłości naszych parafialnych przyjaciół – podkreśla.

Łączy z katolikami i ewangelikami

Ilu jest wiernych cerkwi prawosławnej w Bielsku-Białej? – pytam.

Trudno powiedzieć – odpowiada ksiądz. – Są to osoby zarówno od pokoleń mieszkające na tych ziemiach, którzy sprowadzili się tutaj z różnych powodów, w tym rodzinnych czy dla miłości. Są także Ukraińcy, uchodźcy wojenni oraz Białorusini, Serbowie, Gruzini, Grecy czy Mołdawianie.

Dla miłości? – dopytuję.

Każdy przypadek to jest inna miłość – nie wątpi ksiądz. – Niektórych ściągnęło w te strony przepiękne miasto zwane Małym Wiedniem oraz góry i cudowne okolice. Są tacy, którzy osiedli tutaj z powodu miłości do innej osoby, nie należącej do prawosławia. W ten sposób nasza religia łączy się z katolikami i ewangelikami.

Przypuszczać można, że znaczna część wiernych wyjedzie z Bielska-Białej po zakończeniu wojny w Ukrainie. Dla kogo więc budujecie?

Porywamy się na tę wielką misję budowy świątyni i domu parafialnego, aby służyły niezależnie od tego, czy będzie nas dziesięć, czy pięćdziesiąt osób. Każdy znajdzie tutaj swoje miejsce – zapewnia duszpasterz.

Jeśli jest miłość, to zapewne będą prawosławne uroczystości ślubne?

– Oczywiście, jestem w Bielsku-Białej od czerwca. Od tamtej pory zgłosiło się co najmniej osiem par, które czekają niecierpliwie na zakończeniu budowy cerkwi. Od maja będziemy mieć częste, regularne sakramenty ślubu. Cerkiew jest otwarta dla wszystkich. Każdy może wejść, by się pomodlić niezależnie czy trwa właśnie nabożeństwo, czy ślub.

Nabożeństwa w kilku językach

Sakrament ślubu w Kościele prawosławnym jest niezwykle uroczysty. W czasie liturgii na głowy młodych nakładane są korony. Młodzi piją wino z jednego kielicha na dowód, że są już jednością. Później następuje ceremonialny obchód z kapłanem wokół świątyni.

Księdza Kuryło można spotkać na budowie przez około dziesięć godzin dziennie, przez sześć dni w tygodniu. W rękawicach roboczych wykonuje prace ciesielskie, które są akurat niezbędne, np. przy kładzeniu podłogi, wstawianiu drzwi, poziomowaniu okien czy układaniu ścian. Jest pogodny, słoneczny dzień. Na placu budowy słychać przeciągły jazgot piły mechanicznej i szlifierki.

Już 24 marca planowane jest w tym miejscu pierwsze nabożeństwo. W bielskiej cerkwi liturgia odbywać się będzie w językach staro-cerkiewno-słowiańskim oraz greckim, a ewangelia i kazania wygłaszane będą po polsku. Prawosławna Wielkanoc przypada 5 maja. 40 dni przed Wielkanocą rozpoczyna się Wielki Post, podczas którego wierni nie jedzą produktów odzwierzęcych, czyli mięsa, nabiału, jajek, serów czy mleka. Ludzie świeccy nazywają to… weganizmem. Prawosławni poszczą łącznie prawie pół roku. Postne są wszystkie środy i piątki. Jest też 40-dniowy post przed Bożym Narodzeniem.

Pop to określenie obraźliwe

Główne uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego odbywają się w noc wielkanocną. Cerkiew jest wtedy wyciszona, światła przygaszone. O północy z ołtarza przy radosnym śpiewie zwiastującym Zmartwychwstanie zapalają się światła, otwierają się Królewskie Wrota i ogłaszana jest światu radosna wieść – Christos woskriesie!

Prawosławni, podobnie jak katolicy, święcą pokarmy. Wszystko, czego nie spożywali w okresie Wielkiego Postu. – Pop to określenie obraźliwe – tłumaczy mi ks. Kuryło, gdy nieświadomie użyłem tego sformułowania. – Oznacza mniej więcej to samo, co „klecha”. Wierni zwracają się do duszpasterza, mówiąc „ojcze” lub „księże”.

Albo klasztor, albo ślub

Czy księży prawosławnych obowiązuje celibat? – pytam.

Kończąc seminarium duchowne, stajemy przed wyborem, czy chcemy założyć rodzinę, czy żyć w samotności. Najpierw więc bierzemy ślub, a następnie są święcenia duchowne. Osoby, które wybiorą celibat, udają się do klasztoru, gdzie jako mnisi zostaną do końca życia.

Wszyscy księża prawosławni mają rodziny w przeciwieństwie do biskupów, którzy są wybierani ze stanu mniszego, dlatego nie mają żon i dzieci. Ks. Michał Kuryło ma żonę i córkę.

Obok cerkwi tymczasowej we wrześniu ub. roku został poświęcony krzyż. W tym miejscu niebawem powstanie właściwa cerkiew, także drewniana ze spadzistym blaszanym dachem i jedną kopułą wystającą ponad dach, która nawiąże do architektury bieszczadzkiej.

Zawsze otwarte dla wszystkich

Blacha na dachu będzie złota? – żartuję. – Jeszcze nie wiadomo, z jakiego metalu, ale na pewno nie ze złota – śmieje się nasz rozmówca. Obecnie trwają prace projektowe. – Potrzebujemy jeszcze miesiąca, dwóch, aby zaprezentować, jak będzie wyglądała nasza nowa cerkiew – dodaje ojciec Michał.

Ksiądz Kuryło zaprasza wszystkich bielszczan do cerkwi. Drzwi nowej świątyni w Bielsku-Białej będą zawsze otwarte dla wszystkich – czy to podczas liturgii, czy świąt prawosławnych. Na początku może być problem z większą ilością miejsc parkingowych. Ulica Rysia na znacznej długości nie ma chodnika, co może być kłopotliwe dla osób, które przyjadą na nabożeństwa komunikacją miejską. Ale wiadomo, że to początek. Wszystko się z czasem ułoży, zawsze się układa.

Robert Kowal

Film: Lech Fedyszyn

Udostępnij
Lubię to 8
Nie lubię tego 0

1 komentarz

  1. Sawa

    Życzę nowym bielszczanom wszystkiego najlepszego w naszym mieście.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *