Podobno nic w przyrodzie nie ginie, rynkiem także rządzą żelazne prawa. Coś zamyka się, aby powstać mogło coś. W środę w południe w pomieszczeniach po znanej restauracji na Rynku w Bielsku-Białej otwarto gastropub specjalizujący się w burgerach z gigantycznym chapsiątkiem w roli głównej. Pierwsi goście chwalili jakość składników i rękę kucharza. Załoga nie wątpi, że lokal zostanie na bielskiej starówce na dłużej. Z taką kartą ma duże szanse.
Na bielskim Rynku w miejscu legendarnego Paparazzi ruszyła dzisiaj nowa burgerownia. CHAPS Gastropub to miejsce z klimatem i konkretnym jedzeniem. Mimo kilkustopniowego mrozu w południe przed lokalem ustawiła się kolejka gości czekających na otwarcie. Pierwsze pięćdziesiąt osób otrzymało darmowy posiłek i po ich minach widać było, że nie zawiedli się.

W karcie kuchnia amerykańska wypełniona burgerami. W tym elitarnym gronie smash spicy z sosem na bazie papryczek chili w maślanej bułce, a w środku 2×100 g smashowanej wołowiny, karmelizowana cebula, ser cheddar, papryczki jalapeño i ogórek kiszony. Można wybrać stopień wysmażenia mięsa.
Najmniejsze pieniądze wydasz na klasycznego burgera – bułkę maślaną prosto z piekarni, której towarzyszą smashowana wołowina 2×100 g, ser cheddar, ogórek kiszony, keczup i musztarda. Na większy głód obsługa poleca smash big bekon cheese, w którym w świeżej bułce maślanej ukryte jest 4×100 g smashowanego wołowego mięsa, a poza tym podwójny cheddar, podwójny bekon, czerwona cebula, ogórek kiszony, sos bbq oraz majonez.

Ale to wszystko nic w porównaniu z burgerem, który w CHAPS gra pierwsze skrzypce. Gigantyczne chapsiątko zawiera co najmniej 800 g smashowanej wołowiny, dużo bekonu, dużo sera i dużo dodatków. Dużo wszystkiego! Mięso można wymienić na chrupiącego kurczaka lub grillowany ser halloumi.
– Ceny wołowiny są rozsądne – mówi mężczyzna, który załapał się na bezpłatny posiłek w postaci klasycznego burgera. – Na Rynku są lokale, które oferują dużo droższe burgery – dodaje.

Zdaniem klienta, bielski CHAPS podniósł poprzeczkę bardzo wysoko. – Dobrze wypieczona bułka, łagodnie podsmażona cebulka, mięso takie, jak ma być – wylicza mój rozmówca, który ocenia swojego burgera na 1600 kcal. Kaloryczność mojego chapsiątka szacuje na 7000 kcal. Tyle kalorii spala mężczyzna prowadzący bardzo aktywny tryb życia w dwa dni!
Klient wspomina nieistniejącą już restaurację przy ul. Cechowej prowadzoną przez Amerykanina, gdzie podawano burgery z wołowiną o wadze 1 kg. Klienci mogli podjąć wyzwanie, które polegało na zjedzeniu tej masy mięsa w pół godziny. Ten, kto podołał, otrzymywał zwrot pieniędzy. Podobno rekordzista zjadł gigantycznego burgera w 14 minut.

Załoga CHAPS nie wątpi, że zostanie na bielskiej starówce na dłużej. W mieście sporo lokali zamyka się. Wprawdzie pojawiają się nowe, ale na lokalnym rynku gastronomicznym brak stabilizacji. Burgery są bardzo popularne, utrzymując się na szczycie rankingów fast foodów w Polsce. Czy nowy gastropub podoła wyzwaniu?
Będziemy przypatrywać się jego działalności na bieżąco.
rok

Wygląda smacznościowo 🙂 Wpadniemy na kilo krowy