Z Michałem Kozaczko, profesorem sztuki walki capoeira i fizjoterapeutą, autorem książek zafascynowanym ruchem i możliwościami rozbudzania ukrytych atutów ciała, rozmawia Robert Kowal
Właśnie oglądam prowadzone przez Pana strony internetowe i zadaję sobie pytanie: kim Pan tak naprawdę jest?
– (śmiech) Z wykształcenia jestem fizjoterapeutą, choć wolę określać się jako holistyczny terapeuta manualny. Od dwudziestu lat prowadzę w Bielsku-Białej zajęcia capoeiry dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Można by pomyśleć, że są to drogi, które zmierzają w dwie różne strony. Jednak każdego dnia utwierdzam się w przekonaniu, jak bardzo się uzupełniają. Dawni mistrzowie posiadali ogromną wiedzę na temat ludzkiego ciała. Traktowali je jako narzędzie i tylko od nich zależało, czy wykorzystają je do czynienia dobra, czy zła. A wieczorami, gdy wszystko się uspokoi, piszę książki. Jak dotąd, napisałem trzy, przy czym ostatnia jest w przygotowaniu.

Może nawet sposób życia
Co to jest ta capoeira?
– Capoeira dla każdego może być czymś innym. I to jest w niej najpiękniejsze, moim zdaniem. Dla jednych to wybuchowa mikstura tańca, sztuki walki i akrobacji, dla innych może to być nawet sposób życia. I chociaż to dosyć wyświechtany slogan, trafnie oddaje esencję capoeira.
Mnie capoeira kojarzy się z filmami akcji i mordobiciem. Błądzę?
– Było kilka filmów akcji w, których pojawiła się capoeira. Część z nich przed laty zainspirowała wiele osób do treningów. Uważam jednak, że przez niewielką obecność w popkulturze, jej obraz wciąż jest niepełny. Swoją książką o capoeira chcę ten stan właśnie zmienić.

Ludzie po zimie wychodzą z domów, aby zaczerpnąć świeżego powietrza, rozprostować kości i nabrać sił witalnych. Komu zamiast siłowni poleca Pan capoeirę?
– Capoeira ma wiele do zaoferowania. Oczywiście, rozwija różne cechy motoryczne, ale jej esencją jest radość z ruchu. Jeśli ktoś chciałby się ruszyć po zimie, a jednocześnie nie lubi monotonii, to serdecznie zapraszam. Wierzę, że dzięki capoeira możemy poczuć się lepiej w swoim ciele, ale również rozwijać się wewnętrznie.
Nie trzeba być wysportowanym
Czego można nauczyć się na Pańskich zajęciach?
– (śmiech) Myślę, że to w dużej mierze zależy od ucznia. W Polsce jestem znany z tego, że uwielbiam pracować nad koordynacją. W połączeniu z ćwiczeniami rozwijającymi równowagę, mobilność i refleks moi uczniowie szybko przyswajają sobie podstawowe kopnięcia i uniki. Na zajęciach rozwijamy też siłę, wytrzymałość i poczucie rytmu. Zajęcia dla dzieci mają nieco inną formę. Najmłodsi uczą się przez zabawę przeplataną elementami capoeira, ale dbamy również o rozwijanie dyscypliny. Uważam, że dzieci potrzebują ruchu tak samo, jak snu i wartościowego jedzenia. Dzięki temu rosną zdrowo, poznają świat, uczą się własnych emocji, relacji z innymi oraz lepiej funkcjonują na co dzień.

Można przyjść do Pana bez przygotowania fizycznego, z ulicy?
– Copoeira jest dla kobiet, mężczyzn i dla dzieci. Nie trzeba umieć robić salta czy szpagatu. Wszystko wymaga czasu, poświęcenia i wysiłku. Nie trzeba być wysportowanym ani mieć doświadczenia ruchowego. Prowadzimy także trzymiesięczny kurs podstaw capoeira, gdzie każdy rozwija się we własnym tempie.
Ma Pan uczniów, którzy śmigają tak, jak w brazylijskich filmach akcji? Dadzą radę, gdy w autobusie dopadnie ich banda osiłków?
– Wiem, że chciałby Pan uzyskać jednoznaczną odpowiedź, ale w takim scenariuszu jest wiele niewiadomych. Czy capoeira pomoże się obronić? Tak, ale nie tylko rękami i nogami. Pomoże zachować spokój i podjąć dobre decyzje, aby nie dać się wciągnąć w coś, co może mieć większe konsekwencje niż moment odwagi. Są wśród nas osoby z wieloletnim doświadczeniem, ale czy „śmigają” jak w filmach akcji? Ciężko stwierdzić, bo nie mamy dublerów (śmiech). Capoeira jest sztuką podstępu, gdzie nie wygrywa najsilniejszy ani najszybszy, ale ten kto potrafi najlepiej zaadaptować się do panujących warunków. To sztuka walki, a nie system walki jak np. krav maga, gdzie ćwiczy się konkretne scenariusze zagrożeń. Nasze sparingi przyjmują formę „jogo”, czyli gry, które uczą oswajać chaos, w którym na co dzień żyjemy.

Sztuka walki po profesorsku
Pan mówi o filozofii, a mnie chodzi o użyteczność zajęć. Pańscy uczniowie czują się bezpieczniejsi na ulicy?
– Capoeira daje większą jasność w oglądzie sytuacji. Uczy kiedy warto działać, a kiedy lepiej się wycofać. Pod tym względem na pewno. Pracujemy nad trzema rodzajami sprytu. Pierwszy to malícia – uważność i zdolność wyczuwania intencji drugiej osoby. Drugi to mandinga – „magia gry”, która sprawia, że ruch staje się płynny i nieprzewidywalny. Trzeci to malandragem – umiejętność radzenia sobie w każdej sytuacji i wychodzenia z trudności. Capoeira wywodzi się z Brazylii – z trudnych i nieprzewidywalnych realiów, gdzie zagrożenie mogło pojawić się nagle: od pozornie niewinnego zaczepienia po sytuację, w której za rogiem czekała już cała grupa zawadiaków.
Jako nauczyciel capoeiry posługuje się Pan tytułem profesorskim. Został nadany przez Prezydenta RP?
– Nie. Otrzymałem go od mojego mistrza w ramach organizacji, w której działam. W naszej grupie funkcjonują stopnie odpowiadające poziomowi umiejętności, zrozumieniu sztuki i latom praktyki. Obecnie posiadam drugi stopień profesorski. Wyżej są już tylko dwa stopnie mistrzowskie – podobnie jak w innych sztukach walki.

Brazylijscy mistrzowie w Polsce
W innych sztukach walki są różne kolory pasów.
– U nas zamiast pasów są sznury cordas, które oznaczają poziom zaawansowania. Po 25 latach treningu noszę biało-żółtą cordę.
Od kogo uczył się Pan capoeiry, aby dojść tak wysoko?
– Od mistrza Adama Faby, założyciela Polskiego Stowarzyszenia Capoeira. Brałem udział w licznych warsztatach i seminariach, a także miałem okazję uczyć się w Brazylii. Na szczęście, regularnie zapraszamy brazylijskich mistrzów do Polski, więc możemy rozwijać się tutaj, na miejscu.
Gdzie w Bielsku-Białej prowadzi Pan zajęcia?
– Obecnie w Domu Kultury Kubiszówka. Trenuje u nas około 100 osób – dzieci, młodzież i dorośli. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie: https://capoeira.bielsko.pl/.
Dziękuję za rozmowę.

Ile kosztują lekcje dla nastolatka u Pana Michała?