Bielski Fort Knox. Zabytkowe auta na wagę złota ruszają na Le Mans i Silverstone ZDJĘCIA i FILM

sty 7, 2024Piękne strony BB

Tutaj stoi cadillac z ponad pięciolitrowym silnikiem. Są papiery, że jeździł nim sławny gangster Al Capone. Takim samym, ale opancerzonym, w czasach prohibicji woził zabroniony alkohol. Obok mamy Austro Daimlera ADR. Z identycznego korzystał prezydent Ignacy Mościcki w celach reprezentacyjnych. W sumie w hali jest ok. 20 cacek na chodzie. Gdy przychodzi ich pora, wjeżdżają na rajdy i wyścigi w całej Europie, z Le Mans i Silverstone włącznie. W progu wita nas karzeł zbierający na rozbudowę muzeum. W Bielsku-Białej i okolicach jest wiele cennych pojazdów zabytkowych, ale nie ma ich gdzie wystawiać.  

„Piękne strony Bielska-Białej” to cykl, w którym portal witajbielsko.pl przedstawia charakterystyczne miejsca w Bielsku-Białej, które wyróżniają się unikatową architekturą, mają bogatą historię czy są obiektem nostalgicznych wspomnień wielu pokoleń bielszczan. W tym odcinku gościmy w Muzeum Motoryzacji przy ul. Kazimierza Wielkiego, gdzie naszym przewodnikiem jest Jacek Balicki, wiceprezes Automobilklubu Beskidzkiego, legenda rajdów i zlotów pojazdów zabytkowych.

Cadillac legendarnego gangstera

Właścicielem budynków przy Kazimierza Wielkiego jest gmina, która użyczyła nieruchomość Automobilklubowi Beskidzkiemu na cele muzealne. Bielscy sympatycy motoryzacji wyremontowali je w czynie społecznym i tak już szesnaście lat zwiedzający mogą podziwiać zgromadzone tutaj skarby na czterech kołach. W przeszłości auta wynajmowano filmowcom nawet z Hollywood, dlatego do dziś można je oglądać w znanych produkcjach, np. z Willemem Dafoe.

W części centralnej ekspozycji duże wrażenie robi gigantyczny Cadillac LaSalle z 1929 roku. Trudno wykluczyć, że w czasach świetności brał udział w pościgach na ulicach Chicago, gdy jeździł nim legendarny amerykański gangster Al Capone. Obecny właściciel samochodu na podstawie dokumentów szczegółowo prześledził dzieje swojego cadillaca. Auto ma silnik o pojemności 5,5 litra i jeszcze dziś sprawnie hamuje, gdy rozpędza się do 100 km/h.

Identycznym jeździł prezydent Mościcki

Obok parkuje Astro Daimler ADR z 1927. Silnik trzylitrowy, sześć cylindrów i 70 KM, co pozwalało mu pędzić z prędkością do 120 km/h. Niedawno uczestniczył w przeglądzie aut, którymi w przeszłości jeździli prezydenci RP. Z podobnego egzemplarza korzystał prezydent Ignacy Mościcki. Ten bielski startował w okresie powojennym w pierwszych polskich rajdach, następnie został rozebrany i do 1997 roku przeleżał w częściach. Został drobiazgowo odbudowany i obecnie uczestniczy w Beskidzkich Rajdach Pojazdów Zabytkowych.

Przed wojną i tuż po niej wyprodukowano ok. 122 tys. sztuk Fiata 500 A Topolino. Jeden z nich, z 1938 stoi w bielskim muzeum. Zgrabna sylwetka, masa nieco ponad 500 kg, silnik o mocy… 13 KM, który zezwalał na rozpędzenie pojazdu do 85 km/h. Tani w eksploatacji Opel P-4 z 1934 o mocy 23 KM kosztował swego czasu 1200-2200 RM. Stojący nieopodal Polski Fiat 508 III Junak produkowany w latach 1935-39 jest rzadkością. Wyprodukowano zaledwie ok. 3,5 tys. sztuk tego pojazdu.

Auto nie lubi stać w garażu

Samochody z bielskiego muzeum są na chodzie. Uczestniczą w rajdach, zlotach, pokazach czy wyścigach, w kraju i za granicą. Każdy ma swojego właściciela. Na organizowane od kilkudziesięciu lat Międzynarodowe Beskidzkie Rajdy Pojazdów Zabytkowych przyjeżdża po 80 załóg z Czech, Austrii, Francji, Słowacji, Niemiec i innych krajów. – Auto nie lubi stać w garażu. Powinno co jakiś czasy wyjechać na ulice, aby pokazać się szerokiej publiczności – nie wątpi Jacek Balicki, dyrektor Muzeum Motoryzacji.

W hali znajduje się tylko 21 miejsc wystawienniczych. Potencjał jest dużo większy, gdyż jak zapewnia nasz rozmówca, w Bielsku-Białej i okolicach mieszka dużo więcej właścicieli zabytkowych pojazdów, którzy chętnie pokazaliby swoje skarby. – Pod budynkami są obszerne piwnice, które nadają się na cele muzealne – tłumaczy Jacek Balicki. – W piwnicach mogłoby stanąć ok. 30 samochodów, ale automobilklub nie posiada środków finansowych na remont. Znalazłoby się tam również miejsce na literaturę i plakaty z rajdów.

Sentymenty mają wartość złota

Gdy pytam o wartość poszczególnych egzemplarzy, zapada długie milczenie. Cena unikalnego samochodu, koszty remontów, eksploatacji i garażowania nie są małe, ale to tylko część rzeczywistej jego wartości. Dla właścicieli są to przedmioty bezcenne. Sentymenty mają wartość złota. Przecież tego nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.

Szczególnie latem muzeum odwiedza wielu zwiedzających. Jeśli zbłądzicie w te strony, wrzucie do puszki karła przy wejściu parę złotych, będzie wam za to bardzo wdzięczny. Wszystko to, a nawet więcej znajdziecie na profilu witajbielsko.pl w Instagramie.

Robert Kowal

Film: Lech Fedyszyn

Udostępnij
Lubię to 4
Nie lubię tego 0

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *