Do zapadłej wsi przybywa naznaczony wojną żołnierz podający się za spadkobiercę porzuconego gospodarstwa. Obcy budzi nieufność, lecz szybko zjednuje sobie społeczność. W okrutnych realiach XVII-wiecznej Europy kobieta pozbawiona praw może być wolna wyłącznie w przebraniu. Jak co tydzień, mamy dla Czytelników wejściówki na ciekawy film w Kinie Konesera.
„Róża” to przewrotna opowieść o cenie wolności i odwadze życia na własnych zasadach. Film przypomina, że prawo do bycia sobą wciąż trzeba zdobywać. Obsada: Sandra Hüller, Caro Braun, Marisa Growaldt, Godehard Giese, Augustino Renken. Aktorka Sandra Hüller została za tytułową rolę nagrodzona Srebrnym Niedźwiedziem na ostatnim festiwalu w Berlinie.
Dramat historyczny pt. Róża pokaże kino Helios w poniedziałek, 5 października 2026 o godz. 18.00. Dla Czytelników mamy dwie bezpłatne podwójne wejściówki na projekcję. Aby wygrać, należy odpowiedzieć na proste pytanie: Kto jest reżyserem filmu „Róża”? Odpowiedź prosimy przesyłać na adres: redakcja@witajbielsko.pl, podając w tytule maila KONKURS. Wejściówki otrzymają osoby, które najszybciej uporają się z zadaniem. Czas start.
Projekcja jest częścią całorocznego cyklu Kino Konesera. Filmy prezentowane w tym cyklu to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne. Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych.
Portal witajbielsko.pl jest partnerem medialnym cyklu Kino Konesera w kinie Helios w Bielsku-Białej.
Przez Bielsko-Białą przemknął w ten weekend Wędrujący Festiwal. Wydarzenia festiwalowe, w tym koncerty, odbywały się w najmniej oczekiwanych miejscach. Publiczność gromadziła się na parkingach, targowisku, na kanapach kolejki linowej, w domu handlowym czy w nieczynnym banku. Drugiego takiego festiwalu u nas już nie będzie. Na podobne wrażenia mogą za to liczyć w przyszłych latach mieszkańcy Katowic oraz Kołobrzegu.
W dniach 3 i 4 października Bielsko-Biała stało się jednym z przystanków Wędrującego Festiwalu, międzynarodowego wydarzenia stworzonego przez Krystiana Ladę – polskiego reżysera operowego, dramaturga i librecistę, kuratora, którego projekty prezentowane są w kraju i za granicą. W ramach festiwalu bielszczanie i goście miasta mogli uczestniczyć w wydarzeniach z pogranicza muzyki współczesnej, tańca, sztuk wizualnych i filmu.
Miasto z nowej perspektywy
Wędrujący Festiwal wychodzi poza tradycyjne sale koncertowe, wybierając miejsca, które nie zawsze są oczywistymi przestrzeniami dla sztuki, ale posiadają własną historię, tożsamość i szczególne znaczenie dla mieszkańców. Organizatorzy zapraszają publiczność do przemieszczania się pomiędzy kolejnymi lokalizacjami, odkrywania miasta z nowej perspektywy oraz dostrzegania miejsc, które na co dzień pozostają poza centrum uwagi.
Jedną z nieoczywistych scen festiwalowych była kolej linowa na Dębowcu. W trakcie jazdy ponad zboczem Bielska Orkiestra Dęta wykonywała nowy utwór Rafała Ryterskiego „Panta rhei. Wszystko płynie”, inspirowany powieścią Olgi Tokarczuk pt. Bieguni. Na sąsiednich kanapach siedziała publiczność, która odbierała muzykę w indywidualny sposób dzięki zmieniającej się perspektywie zależnej od miejsca, kierunku jazdy i chwili.
Na parkingu DH Klimczok zlokalizowano performatywną instalację pt. Tu byliśmy/Tu byłyśmy. Na projekt składają się rzeźby norweskiej artystki Siri Skjerve, choreografia przygotowana przez Alicję Czyczel, Pawła Sakowicza i Wojciecha Grudzińskiego oraz muzyka wykonywana na żywo przez muzyków z Podbeskidzia pod kierownictwem Macieja Szymonowicza (na zdjęciach poniżej).
Można spać na koncercie
Dawna hala bankowa Banku Gospodarstwa Krajowego przy ul. Sixta na dwie noce zamieniła się w przestrzeń wspólnego snu. Od 22.00 do 8.00 rano artyści wykonywali nieprzerwaną kompozycję stworzoną specjalnie z tej okazji, a w miejsce tradycyjnej widowni pojawiły się łóżka, poduszki i pościel, co pozwoliło każdemu wybrać własny sposób uczestnictwa – od uważnego słuchania po sen z towarzyszeniem muzyki.
Część festiwalu odbyła się na parkingu Galerii Sfera (poziomy P7 oraz P6), gdzie można było podziwiać taniec współczesny i usłyszeć muzykę na żywo. Innym ciekawym doświadczeniem stał się Rave na targowisku przy ul. Lompy. Atrakcją festiwalu była wystawa Björk, znanej islandzkiej piosenkarki, kompozytorki i aktorki. Niespodziewanie artystka dołączyła do zabawy na targowisku ze specjalnym DJ-setem. Wystawa w trzech lokalizacjach będzie dostępna dla zwiedzających do 25 października, więc z pewnością witajbielsko.pl powróci do niej w odrębnej publikacji.
Wędrujący Festiwal jest częścią projektu Polskie Stolice Kultury 2026-2028, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Mechanizmu Finansowego EOG oraz ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Następne edycje wydarzenia odbędą się w Katowicach i Kołobrzegu, które w kolejnych latach przejmą po Bielsku-Białej status Polskiej Stolicy Kultury.
bb
Zdjęcia: Piotr Bieniecki (z parkingu DH Klimczok), Robert Kowal (z kolei linowej Dębowiec), Lucek Cykarski/BCK (z targowiska)
Znany i ceniony bielski historyk oraz dziennikarz Jacek Kachel, który słynie z odkrywania niezwykłych sekretów dwumiasta i dzielenia się fascynującymi ciekawostkami będzie przewodnikiem wycieczki po miejscach, w których dawniej odbywały się spektakle teatralne, pierwsze projekcje filmowe oraz uroczyste koncerty. Oprócz bogatej historii budynków poznamy najnowsze odkrycia badawcze oraz unikalne anegdoty. Wycieczka odbędzie się w najbliższą sobotę. Są zapisy.
Wycieczki historyczne z popularnego cyklu Dawniej niż wczoraj organizuje Wydział Edukacji i Sportu Urzędu Miejskiego w Bielsku‑Białej. W sobotę, 3 października (początek godz. 10.00) odbędzie się wycieczka szlakiem Kulturalnych miejsc Bielska i Białej na przełomie XIX i XX wieku.
Podczas tego spaceru Jacek Kachel oprowadzi po historycznych miejscach, w których dawniej odbywały się spektakle teatralne, pierwsze projekcje filmowe oraz uroczyste koncerty. Oprócz bogatej historii budynków przewodnik przedstawi najnowsze odkrycia badawcze oraz unikalne anegdoty. Nie wszyscy wiedzą, że pierwsze kino w Bielsku otwarto pod koniec XIX wieku w hotelu Kaiserhof. Jego właściciel organizował w nim męskie wieczorki, na których pokazywano pikantne filmy dla dorosłych.
Liczba miejsc na wycieczce jest ściśle ograniczona, dlatego obowiązują zapisy pod numerem tel. 33 4971769. Decyduje kolejność zgłoszeń. Osoby zapisane otrzymają szczegółowe informacje o miejscu startu wycieczki. Zapisy czynne będą od środy, 30 września. W razie rezygnacji z udziału osoby zapisane proszone są o powiadomienie telefoniczne.
W razie niesprzyjających warunków atmosferycznych spacer zostanie przekształcony w wykład, który odbędzie się w tym samym terminie w sali sesyjnej ratusza.
Z Andrzejem Hermanem – bielskim adwokatem, członkiem nowego Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, współtwórcą sukcesu Bielskiej Zadymki Jazzowej, rozmawia Robert Kowal
Informacją ostatnich dni jest wybór Andrzeja Hermana do pięcioosobowego Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Brawo! Czujesz się dowartościowany jako nowy urzędnik jazzu?
– (śmiech) Cieszę się, że artyści, organizatorzy muzyczni, dziennikarze i wszystkie inne osoby aktywne w polskim środowisku jazzowym wskazały mnie jako osobę godną zasiadania w tym wąskim gronie. Czuję się reprezentantem Bielska-Białej, z całą wyjątkowością naszego miasta posiadającego dwa festiwale, które nie mają równych w Polsce i za granicą, z bogactwem i jakością lokalnych scen muzycznych.
Trzeba dorosnąć do jazzu
Grzeszysz skromnością. Jakie indywidualne osiągnięcia pomogły Ci zdobyć zaufanie środowiska muzycznego?
– Nie wiem dokładnie. Być może część środowiska uznała za ważne moje wieloletnie działania na rzecz uzdrowienia finansów PSJ. Przez ponad 20 lat zajmowałem się pomocą w organizacji Bielskiej Zadymki Jazzowej, a następnie współorganizowałem sierpniowy festiwal jazzowy w Sopocie – Sopot Molo Jazz Festival. To było miejsce towarzyskich spotkań wszystkich muzyków w Polsce.
Spotkaliśmy się przy okazji promocji albumu o „Piątawce”, nieistniejącym już najstarszym klubie jazzowym w Bielsku-Białej, który miałby dzisiaj 50 lat. Skąd Twoja fascynacja muzyką improwizowaną?
– Pochodzę z Kluczborka, a w Bielsku-Białej mieszkam od lat chłopięcych. Przywiozłem ze sobą wrażliwość i zamiłowanie do muzyki. Z czasem dorosłem do jazzu. Ciepło wspominam wielkie postaci bielskiego środowiska, m.in. nieżyjącego już Staszka Waszkiewicza, właściciela chyba największej na świecie kolekcji płyt, w tym jazzowych, czy prof. Krzysztofa Płatka, z którym miałem przyjemność nawet dziś się spotkać.
Nie wszystko umarło
Byłeś aktywistą „Piątawki”. Młodszym Czytelnikom tłumaczę, że to taka wymarła sekta pasjonatów, która nie oczekiwała pieniędzy z tytułu swojej aktywności publicznej.
– Stałem się aktywistą w „Piątawce” dopiero w 1978, od matury. Klub wtedy zmienił siedzibę, przeprowadzając się do pomieszczeń SM Strzecha przy wjeździe na Osiedle Kopernika. Jeśli dobrze pamiętam, w tej lokalizacji obecnie funkcjonuje pizzeria. Twórcą tego wyjątkowego miejsca, które rozbrzmiewało wspaniałą muzyką, był Jurek Rocławski. W „Piątawce” zajmowałem się m.in. przesuwaniem kolumn głośnikowych, przynosiłem swój ciężki prywatny gramofon Foniki, aby prezentować w klubie muzykę z własnych płyt. W miarę regularnie uczestniczyłem we wszystkich wydarzeniach artystycznych, cieszyłem się z każdego koncertu. M.in. byłem na trzech z pięciu koncertów legendarnej grupy Osjan z Wojciechem Waglewskim i Milo Kurtisem.
Przykro mówić, ale Bielsko-Biała nie ma obecnie swojej „Piątawki”. Wszystko umarło?
– Do niedawna mieliśmy „Metrum”, które przez dziesięć lat było, moim zdaniem, jedynym pięciogwiazdkowym klubem jazzowym w Polsce. Niektórzy mówią, że jazz jest muzyką niszową, a ja twierdzę, że elitarną. Trudno dotrzeć do miliarda słuchaczy jednocześnie, z czym nie mają problemów pop czy rock. „Metrum” działało tak długo wyłącznie dzięki pasji jego właścicieli, Bogny i Mariana Kozłowskich. Bez regularnego wsparcia finansowego z zewnątrz żaden klub jazzowy w naszym mieście nie będzie mieć racji bytu.
Ludzie, muzyka i jej opary
Przez 22 lata współtworzyłeś Bielską Zadymkę Jazzową. Co w tym długim czasie stało się z jazzem w Bielsku-Białej?
– Wszystko, czego dziś jesteśmy świadkami. Zadymka okrzepła, stając się cenioną marką na całym świecie. Wykreowany również został drugi festiwal – „Jazzowa Jesień”, o innym obliczu muzycznym i adresowany do innej publiczności, kierowany przez Anię Stańko.
Nie ma dziś Hermana przy organizacji Zadymek – szanuję, że nie chcesz mówić o przyczynach tej nieobecności. Co Cię trzyma przy jazzie?
– Ludzie, muzyka i opary jej towarzyszące, wszystkie circumstances, które wiążą się z koncertami na żywo. Żadna impreza rockowa nie ma takiej atmosfery, jak regularny festiwal muzyki jazzowej czy zbliżonej do improwizowanej.
Granice kompromisu artystycznego
Obnosicie się z elitarnością jazzu, a jednocześnie narzekacie na brak kasy. Czy możliwe jest poszerzenie audytorium festiwali i klubów jazzowych poprzez wzbogacenie ich repertuaru muzyką popularną, np. rockową?
– To problem, z którym środowisko jazzowe boryka się od stu lat. Są granice kompromisu. W naszym kraju istnieją festiwale kreujące się na jazzowe, ale prezentujące muzykę bardzo daleką od jazzu. Emocjonalnie od czasów studenckich związany jestem ze środowiskiem Jazzu nad Odrą we Wrocławiu. To w istocie jedyny festiwal jazzowy w Polsce strzegący granic kompromisu artystycznego. Na początku lat 70., dzięki geniuszowi Milesa Davisa, jazz otworzył się na szerszą publiczność. Do widowni zapatrzonej dotąd w Duke’a Ellingtona czy Johna Coltrane’a dołączyły miliony sympatyków stylu fusion. Dalsze poszerzanie granic kompromisu nie uważam za wskazane.
Nowy zarząd PSJ będzie bronił jazzu przed rockiem?
– Współczesne pokolenie jazzmanów tworzą świetnie wykształceni absolwenci wydziałów jazzu akademii muzycznych, m.in. Wojtek Myrczek, Beata Przybytek, Paweł Tomaszewski. To oni zdecydują, czy lub jakie elementy rocka powinny wejść do stylistyki jazzowej.
Ochrona praw artystów wykonawców
Do czego środowisku potrzebne jest Polskie Stowarzyszenie Jazzowe?
– Muzycy, dziennikarze jazzowi, organizatorzy działalności artystycznej już na początku lat 60. uznali, że stowarzyszenie jest im niezbędne. Organizacja reprezentuje interesy całego środowiska muzycznego. Prowadzi działania lobbystyczne wobec organów państwa oraz instytucji pozamuzycznych, koordynuje współpracę międzynarodową, pozyskuje dotacje państwowe. Mało?
Co zyskają bielscy muzycy dzięki obecności bielszczanina w zarządzie PSJ?
– Będą lepiej wiedzieć, co dzieje się i co planuje się w Warszawie, jakie są obszary pomocy instytucjonalnej dla muzyków czy możliwości współpracy PSJ z organizacjami zajmującymi się ochroną praw artystów wykonawców. Będę miał pierwszorzędne informacje w tych sprawach. Zapraszam do kontaktu.
Prawdziwe tłumy przyciągnęło uroczyste zakończenie sezonu pasterskiego w województwie śląskim, które świętowano w niedzielę w bacówce „Na Bukowinie” w Żabnicy w gminie Węgierska Górka. W jesiennym redyku uczestniczyły tysiące widzów. Pełne były pociągi do Węgierskiej Górki, specjalne parkingi w pobliżu uroczystości pękały w szwach.
Jesienny redyk to ważne wydarzenie w kulturze pasterskiej regionów górskich, które symbolizuje powrót stad owiec z hal po kilku miesiącach wypasu. To także podsumowanie pracy baców i juhasów oraz czas podziękowań za bezpieczny sezon, urodzaj pastwisk i zachowanie wielowiekowych tradycji pasterskich.
Frekwencja na niedzielnym redyku zaskoczyła nawet organizatorów. Trasa o długości 1,7 km wiodła z bulwarów nad Sołą do bacówki przy ul. Bukowina. W długiej kolumnie marszowej było kilkaset owiec wraz z pasterzami oraz liczni turyści. Wydarzeniu towarzyszyły uroczystości o charakterze regionalnym, w trakcie których można było posłuchać muzyki góralskiej, uczestniczyć w występach zespołów folklorystycznych i skosztować lokalnych produktów.
Zakończenie sezonu pasterskiego stanowi nie tylko element dziedzictwa kulturowego, ale także okazję do integracji lokalnej społeczności i promocji regionalnych tradycji. Warto przypomnieć, że 2026 jest Rokiem Górali i Obrzędów Pasterskich w Województwie Śląskim, a samorząd regionalny wspiera pasterstwo w ramach programu Owca Plus.
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.